Powiedzmy sobie szczerze – kiedy widzisz tytuł „Wielka Debata Polaków o Bezpieczeństwie” z udziałem Ministra Obrony Narodowej i Wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza, spodziewasz się czegoś. Geopolityki. Strategii. NATO. Może nawet planu na wypadek, gdyby sąsiad … Rosja Putina znowu miał ochotę na turystykę czołgową.

Dostałem…

Termosy, niszczarki i inne weapony masowego rażenia

Bo jak się okazuje, największym zagrożeniem dla polskiej armii nie są wrogowie zewnętrzni, ale wewnętrzna aprowizacja. Żołnierze marzną, bo nie mają termosów. Nie jestem pewien, szczerze mówiąc, bo gdzieś między opowieścią o termosach a niszczarkami za miliony złotych przestałem nadążać za logiką tego spotkania.

Niszczarki za miliony. Pozwólcie, że to powtórzę: niszczarki za miliony. W kraju, gdzie armia potrzebuje termosów, ktoś uznał, że priorytetem są niszczarki. Pewnie mają funkcję GPS i integrację z systemami C4I.

Drony, które nie latają (ale za to polskie!)

Wisienką na torcie była opowieść o produkcji dronów. Polskich dronów. Z problemami technicznymi. Bo wiecie, jak to jest – można kupić sprawdzone drony z Turcji czy Izraela, ale gdzie w tym patriotyzm? Lepiej zrobić swoje i takie które prawie latają. To jak polski przemysł samochodowy, tylko z większym budżetem i mniejszą ilością kół.

Gdzieś w międzyczasie przewinęła się jeszcze geotermia. Tak, geotermia. Na debacie o bezpieczeństwie. Bo najwyraźniej kiedy myślimy o obronie narodowej, pierwszą rzeczą, która przychodzi nam do głowy to: „A co z ciepłem z wnętrza Ziemi?”

Pytania od widzów Onet Premium: Infantylizm na żądanie

Najbardziej surrealistycznym elementem całego widowiska były pytania od uczestników Onet Premium. Wybiorczo – i podejrzewam, że bardzo, bardzo wybiórczo – czytane przez Redaktora Prowadzącego. Zastanawiałem się, czy pytania odrzucone były jeszcze bardziej absurdalne, czy może po prostu za mało entuzjastyczne.

Onet i sztuka clickbaitowego tytułowania

Ale hej, dajmy spokój Onetowi. Przecież wszyscy wiemy, że tytuł „Debata o termosach, niszczarkach i geotermii z udziałem VIP-ów” by nie przyciągnął tylu kliknięć co „WIELKA DEBATA POLAKÓW O BEZPIECZEŃSTWIE”.

Nie wszystko było żle…  Pani Wiceminister Klimatu i Środowiska oraz Pan Wiceprezydent Łodzi rzeczywiście powiedzieli kilka sensownych rzeczy. Niestety, reszta panelu zdawała się pracować według zasady: „Jeśli nie wiesz, co powiedzieć, powiedz coś długo i z przekonaniem”.

Sztampowy bełkot bez znaczenia – to chyba nowy gatunek literacki, który kwitnie na tego typu wydarzeniach. Coś między science fiction a groteską.

„Wielka Debata Polaków o Bezpieczeństwie” to wydarzenie, które idealnie ilustruje współczesny polski dyskurs publiczny: wielkie słowa, małe treści, termosy w tle. Gdyby to był film, recenzenci napisaliby: „ambitna próba, słabe wykonanie, za dużo wątków pobocznych”.

Ale przynajmniej teraz wiem, że w razie zagrożenia mogę liczyć na polskie drony (jeśli akurat działają), geotermię (z niewiadomych powodów) i niszczarki za miliony (bo przecież bezpieczeństwo to przede wszystkim dobry shredding).

Bonus: Wielkie Spięcie™ (które nie było wielkie)

A, zapomniałbym! Onet na stronie głównej obwieścił światu, że podczas debaty doszło do „spięcia” między redaktorką Onetu a Ministrem. Spięcia! Drama! Iskry! Konfrontacja!

Wystarczy obejrzeć te dwie godziny dla tych, którzy tego spektaklu jeszcze nie widzieli bo Ja poświęciłem dwie godziny  w studio live, żeby zauważyć, że to był teatr dla gawiedzi. Wymiana zdań mniej ostra niż dyskusja o pogodzie w windzie. Ale skoro debata była o niczym, to trzeba było stworzyć coś – jakiś clickbaitowy nagłówek, który zmusi ludzi do kliknięcia, wciągnie ich w grę „o jeju, co tam się działo!”.

Klasyczny ruch: jeśli treści brak, stwórz pozór konfliktu. Ludzie klikną, poczytają, skomentują, podzielą się oburzeniem. A wystarczy odtworzyć sobie nagranie, żeby zobaczyć, że jedynym prawdziwym spięciem było to między obietnicą wartościowej debaty a rzeczywistością dwóch zmarnowanych godzin w studio Onetu.

Ale czego się nie robi dla zasięgów.

Ocena: 2/10 termosów
Jeden punkt za odwagę w nazywaniu rzeczy „Wielkimi”, drugi za to, że w ogóle się odbyło.